Jest piątkowe popołudnie. Siedzę na łóżku, w Winamp’ie leci utwór Dash Berlin – Till The Sky Falls Down (Arctic Moon Remix). Za oknem mnóstwo śniegu. Wracając do mnie, siedzę, słucham muzyki i składam zdania, które tutaj, mam nadzieję, ktoś przeczyta. Dziś, wyjątkowo, wpis ze zdjęciem przedstawiającym mnie.
Pierwszy raz, na forum publicznym, jeśli tak to [...]
Jest piątkowe popołudnie. Siedzę na łóżku, w Winamp’ie leci utwór Dash Berlin – Till The Sky Falls Down (Arctic Moon Remix). Za oknem mnóstwo śniegu. Wracając do mnie, siedzę, słucham muzyki i składam zdania, które tutaj, mam nadzieję, ktoś przeczyta. Dziś, wyjątkowo, wpis ze zdjęciem przedstawiającym mnie.
Pierwszy raz, na forum publicznym, jeśli tak to można nazwać, podsumuję rok, tutaj akurat kończący się z dniem dzisiejszym rok 2010. Od czego zacząć? Najlepiej od początku. Pierwszy miesiąc roku 2010 upłynął mi pod znakiem sesji egzaminacyjnej w szkole, ukończeniem 22 roku życia, a także zbieraniem materiału do pracy licencjackiej. W końcu zdecydowałem się na jej konkretny temat. Mianowicie, zbierałem materiał do pracy pt. Polityka zagraniczna Józefa Becka w świetle polskich dyplomatów i publicystów. Muszę przyznać, iż nie było łatwo. Każde seminarium upływało mi wraz z tłumaczeniem dlaczego taka, a nie inna jest koncepcja mojej pracy. Jak już wspominałem, również w styczniu ukończyłem 22 rok życia. Kolejny procent VAT – u doliczam sobie do 18 roku życia
Luty, tutaj nic ciekawego się nie wydarzyło. Były pewne mentalne zawirowania, urodziny Wodza, ale impry z tej okazji nie było.
Marzec. Znowu mentalne zawirowania. Cóż, pewna sprawa, o której nie będę tu wspominał, a najbliżsi wiedzą o co chodzi, powracała do mnie jak bumerang. Nadal zbierałem materiał do pracy i zaczynałem się do niej zabierać od strony formalnej. Tak, tak, zacząłem pisać. W związku z tym, że nie lubię pisać czegoś na papierze, a potem przepisywać, swoją pracę pisałem od początku do końca tylko w wersji elektronicznej. Do czegoś przydała się umiejętność szybkiego i bezwzrokowego pisania na klawiaturze komputerowej.
Kwiecień. Koniec. Czego? Mentalnych zawirowań! Nareszcie. To jest miesiąc, w którym upadły podłe myśli, w którym nastały piękne i kolorowe. Tu znowu wtrącę, że bliscy mi ludzie wiedzą o co chodzi dokładnie. Otóż w tym miesiącu doszło do czegoś czego chciałem od bardzo dawna i przekonałem się, że warto czekać. Chodzi tu oczywiście o moją Magdusie, z którą zdecydowaliśmy, że będziemy razem. Burza pozytywnych myśli, jeszcze bardziej ciekawych i zakręconych emocji. Świat stał się piękny.
Maj. Miłość kwitnie. Udało mi się zakończyć pisanie pracy licencjackiej. Wydała mi się ona bardzo ciekawa. Jednak musiałem nadal toczyć dyskusje o słuszności mojej koncepcji. Zbliżała się letnia sesja egzaminacyjna.
Czerwiec. Ciepło, nawet bardzo. Tutaj skupiłem się na egzaminach i pracy licencjackiej. No i udało się. Tym razem to ja byłem Sprite, a ktoś pragnieniem. Wygrała moja koncepcja i obroniłem pracę licencjacką. Zanim to uczyniłem, zdałem wszystkie egzaminy. Uwolniłem się, tymczasowo, od obowiązku nauki. Stało się, jestem politologiem. Najbliższy egzamin w październiku, egzamin ze stażu urzędniczego.
Lipiec, sierpień. Dlaczego razem? Nic tak nadzwyczajnego się nie działo. Były wakacje, był festiwal, było wesele Marka. Dawno nie byłem na weselu, a na tym bawiłem się świetnie. Wniosek w sierpniu – trzeba podtrzymywać kontakty rodzinne z dalszą rodziną. Jeśli chodzi o festiwal, to była dla mnie świetna okazja do rozwinięcia się pod względem fotografowania, dlatego też dziękuję zarówno Tomkowi jak i Czarkowi za tą możliwość i polecam się na przyszłość.
Wrzesień. Kurcze, może bym jednak poszedł na studia. Ostatecznie podjąłem decyzję o podjęciu studiów magisterskich na kierunku administracja na mojej dotychczasowej uczelni. Pierwszy zjazd już pod koniec miesiąca. Ale zacząłem się przejmować objętością wiedzy jaką muszę pochłonąć na egzamin w październiku. Tematyka nie była ciekawa, mimo, że całkowicie związana z moją pracą.
Październik. Ostatni zjazd ze szkolenia. Egzamin. Wniosek na ten miesiąc – nie zostawiaj nic na ostatnią chwilę, a zwłaszcza nauki. Spodziewałem się, że zdanie tego egzaminu troszkę odmieni mój los w pracy, że może coś się zmieni na lepsze. Niestety, zmian brak. Zacząłem się zastanawiać co by było, gdybym tego egzaminu nie zdał. Może bym nadal pracował, ale bym się spotykał z nieciekawymi komentarzami pod moim adresem.
Listopad. Święto zmarłych, 11 listopada. Nic.
Grudzień, tutaj też cisza.
W międzyczasie zmarł mi dziadek. Kontakty między nami nie były najlepsze, nawet było ich brak. Ale mimo wszystko, to był mój dziadek. Należy mu się szacunek.
Ukończenie studiów licencjackich spowodowało ograniczenie kontaktów z tymi, z którymi bardzo zżyłem się na studiach. Emil, Daniel, później dołączył Kamil. Wspominałem już kiedyś o nich na tym blogu. Ludzie, z którymi weekendy w szkole nigdy nie były nudne. Weekendowe wypady na miasto, rozmowy o życiu, kawały, dziś mi tego bardzo brakuje.
Jeszcze bardziej polepszyły mi się kontakty z Tomkiem (Wodzem). Bycie kumplami przerodziło się w prawdziwą przyjaźń. Dziś on może polegać na mnie, a ja na nim.
Rok 2010 przyniósł mi to, co jest obecnie moim największym szczęściem, związek z Magdusią. To jest to, co musimy pielęgnować. Jestem naprawdę szczęśliwy, za co z tego oto miejsca dziękuję Madzi.
Również w tym roku rozwinąłem się jeszcze bardziej pod względem przerabiania Windowsowych pulpitów, które publikuję na swoim blipowym profilu. Spotkałem się z wieloma pochlebnymi i doceniającymi komentarzami. Zacząłem także przerabiać pulpity telefonów z systemem Android. Swoje poglądy, pewne rozwiązania, wymieniam teraz z kolegą, którego poznałem dzięki blipowi. Również może liczyć na moje wsparcie w tej dziedzinie. Tak, tak, Bobiko, mowa o Tobie
Ostatecznie, ten rok nie należał do łatwych, ale wydarzyło się sporo fajnych rzeczy, o których nie zapomnę.
Plany na nadchodzący rok? Tak, są takie. Przede wszystkim prawo jazdy, kupno samochodu, rozwijanie się pod względem fotografowania, zaliczanie egzaminów w szkole, sumienne wywiązywanie się z obowiązków pracownika i co najważniejsze, pielęgnowanie związku.
W związku z tym, że jest to mój ostatni wpis w starym roku, chciałbym życzyć wszystkim, osobom mi bliskim, dalekim, czytającym ten wpis, a także tym, którzy nawet nie mają pojęcia o istnieniu tego bloga, dużo szczęścia, miłości, spełnienia wszystkich planów i marzeń jakie mają na nadchodzący 2011 rok. Moi drodzy, bądźcie szczęśliwi i patrzcie przez pryzmat szczęścia. Wszystkiego dobrego!

- Wszystkie zdjęcia, zamieszczone na tejże stronie, są wyłączną własnością autora. Kopiowanie, przetwarzanie, a także użytek bez zgody autora zdjęć jest ZABRONIONY!
Tagi
18-55 50mm 75-300 450 d 450d 2010 air show Air Show Radom 2011 bloki canon canon 450 d canon 450d ciechanów Cyganie droga glinojeck kupalnocka kupalnocka 2011 lato leniwa niedziela m magdusia mazowsze mgok miłość Olsztyn ona partyzant płock radom refleksje rzeka sigma sigma 18-200 spontan strzegowo v płocki piknik lotniczy weekend wkra wośp wspomnienia zima święta życie życzenia





